Pokazywanie postów oznaczonych etykietą concert. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą concert. Pokaż wszystkie posty
16 października 2013
6# Concerts
Znowu opóźniony post 2 tygodnie, ale zaliczyłam przez ten czas 3 koncerty: premierowy Exlibris, Dujcowy i Kabanos&Zacier. Na temat tego pierwszego nie mam co się wypowiadać zbytnio bo byłam tylko na ok. 30 min. a i tak nie wyrobiłyśmy się na ostatni pociąg, jedno jest pewnie dawno nie byłam w tak zatłoczonym i wypełnionym po brzegi klubie/pubie. Koncert a raczej koncerty w pobliskim Dujerze wypadły naprawdę dobrze ( z małymi minusami ale to już niektórzy wiedzą dlaczego ). Polubiłam strasznie GOD. Pozytywni ludzie z którymi da się pogadać. Jednakże Kabanos&Zacier w 5 sztukach wypadł dla mnie najlepiej z przedstawionych pod względem 'zabawy'. Mimo że początek (Zacier) nie zachwycił mnie, a wręcz odwrotnie - poczułam się jak na jakimś wiejskim festynie. Kabanos za to mega. Teksty są śmieszne i zapadają w pamięci, a muzyka ma świetny rytm - aż chce się skakać. Wielki plus też dla ludzi pod sceną - totalna kulturka i normalna zabawa a nie pogo typu hardcore w którym nawet nie uczestnicząc boję się o życie. Na dole plakaty z owych koncertów:
28 września 2013
5# Concerts
Pierwszy koncert, cóż mogę powiedzieć innego niż, że Siedlce potrafią się ostro bawić.
Jednakże jeżeli chodzi o klub to Peha nie zachwycił mnie pod żadnym względem.
Drugi koncert (dzisiejszy) trochę mnie zawiódł jeżeli chodzi o frekwencję. Zazwyczaj była większa ale może to przez pogodę. Ważne że nie zawiódł zespół - Overload zagrał świetnie mimo jednego rzędu bawiących się ludzi. Z chęcią wybiorę się na ich kolejny koncert który odbędzie się już w stolicy.
Cały dzień siedzi mi w głowie. ( wiem że już było, ale co tam )
24 września 2013
4# Concerts
Nareszcie udało mi się wybrać na koncert Lostbone na który wyczekiwałam, gdyż nie zobaczyłam go na Fugazi ( nadal nie mogę się z tym pogodzić że się nie odbył, ale czas oddać bilet. . . ).
Koncert rozpoczynał nieznany mi dotychczas zespół Midway. Jak to na początku wiadomo, mimo że zespół grał pełną mocą ludzie nie byli jeszcze skłonni do zabawy. Kolejnym zespołem był Lostbone. Zanim jeszcze zaczęli grać już udałyśmy się pod 'scenę'. Była mega moc i jeden z najlepszych koncertów w klubie na jakich byłam. No, ale w końcu cóż innego mogę powiedzieć jako fanka, niż że było zajebiście :) Do dziś się tylko zastanawiam czy było słychać jak dosłownie darłam mordę (czyli śpiewałam) na 'Choose or be chosen' XD
Jako ostatni ale równie dobry zagrał zespół Ametria, który jak również chciałam zobaczyć na żywo. Mimo że w pierwszej połowie ich koncertu poszłyśmy zrobić sobie zdjęcia itp. (efekt na dole) to chłopaki grali naprawdę świetnie. Na sam koniec zagrali cover 'bailando', co mnie osobiście bardzo rozbawiło w dobrym tego słowa znaczeniu.
Jeśli chodzi o pub - mały ale przyjazny :) Z chęcią wrócę do niego na koncert Kata.
Następny weekend również szykuje się koncertowo, oby pogoda dopisała.
z Przemas&Barton
Jakość nie powala ale i tak propsy dla Kingi bo dzięki niej są :D
20 sierpnia 2013
Zakopane
Krótka fotorelacja z wyjazdu w ostatnim czasie do Zakopanego.
Nie będę się rozpisywać, ale było fajnie i pogoda nam dopisała ;)
Nie będę się rozpisywać, ale było fajnie i pogoda nam dopisała ;)
chill na Gubałówce
chill Krupówki
koncert ( totalnie nie pamiętam jak się nazywał ten zespół )
w drodze na Czerwone Wierchy
a nuta na dziś to :
9 sierpnia 2013
Impact Fest 2013
4 czerwca 2013 Impact Fest czyli najlepszy dzień w tym roku. Może zacznę od początku. Droga do Warszawy okazała się wtedy wyjątkowo krótka, być może to przez przedfestiwalowy wypad na Wawe po bilety. Jak dojechałyśmy pierwszy widok dziewczyna w bluzce R+. Poszłyśmy do Złotych i po drodze spotkałyśmy starszego pana w bluzce R+ prawdopodobnie koncertówce z trasy Liebe Ist Fur Alle Da. Wiedziałam że to będzie dobry dzień. Koło godz. 12-13 gdy udawałyśmy się na tramwaj większość ludzi których mijałyśmy wybierały się na koncert. Po dojechaniu kawałek trzeba było przejść piechotą ale pierwszy widok z daleka sceny Impact Fest na Bemowie już wzbudzał skrajnie szczęśliwe emocje. Dobrze że tuż obok lotniska znajduje się centrum handlowe, można się było zaopatrzyć w picie które potem i tak poszło do kosza bo jak tu biec pod scenę gdy na bramce otwierali butelki i zabierali korki. Oczywiście zanim się do owej bramki dotarło trzeba było trochę wyczekać, dlatego w sumie można zazdrościć tym którzy mieli droższe bilety z wcześniejszym wejściem ( ale zapłacić prawie 200 zł. więcej za wcześniejsze wejście i pamiątkę w postaci bluzki którą mógł sobie potem każdy kupić na festiwalu lub na stronie to trochę przesada ). Także dobiegłyśmy pod scenę i byłyśmy 2 osoby od bramki. Co za szczęście (do czasu ). Pierwszy grał Paradygmat - zwycięzca Antyfestu Antyradia 2013. Zrobili na mnie naprawdę dobre wrażenie, być może nawet i większe niż bardziej znane zespoły które grały na owym festiwalu. Jak to bywa niestety zespoły były porozdzielane na 2 sceny. Na małe zaraz po Paradygmacie zagrał Love & Death. Z małej sceny niestety stojąc po bramką słyszałam tak jakby ktoś puszczał z telefonu. Po 30 minutach oczekiwania na scenie pojawił się Mastodon a z nieba zaczął porządnie padać deszcz. Przez to z koncertu Mastodon wszystko co pamiętam to deszcz, mokre włosy i wytatuowanego gitarzystę z rudą brodą ( a ja uwielbiam rude brody ). Następnie na małej rozlegały się dźwięki muzyki Ghost BC. Żałuję trochę że nie widziałam ich na żywo bo interesowała mnie ich oprawa sceniczna, gdyż muzycznie szczerze mówiąc nie przypadli mi do gustu. I tak to po Ghost'ach zaczęły już grać zespoły z wyższej półki. Na głównej Behemoth. To był mój pierwszy koncert Behemoth i mimo że nie słucham ich na co dzień i znam tylko 1-2 piosenki to z chęcią pojadę na następny. Przed rozpoczęciem koncertu słychać było różne uwagi ludzi o Nergalu, głównie plotki spowodowane jego związkiem z Dodą. Jednak gdy koncert już się rozpoczął każdy bawił się jak należy. Zaskoczył mnie dobry kontakt Nergala z publiką i dało się to odczuć. Wyglądało to świetnie i tak samo dobrze się słuchało. Buchający ogień dał trochę podsuszyć włosy :D Gdy na małej scenie grał Airbourne my czekałyśmy już na występ Slayera. Spodziewałam się wiele a niestety ten koncert wspominam słabo. Weszli na scenę, zaśpiewali co mieli bez jakichkolwiek emocji i zeszli. Nie było tej dobrej energii i kontatku z publiką jak na koncercie Behemothu. Nacisk ludzi był ogromny. Wszyscy rozpychali się łokciami, walili rękami po głowach, a w połowie koncertu deszcz ludzi nad głowami. Czułam że zaraz tam zginiemy, albo przynajmniej dostanę z glana w twarz od osób nad nami. Dzięki jakiemuś panu ( którego pozdrawiam i dziękuję ) udało nam się wydostać z tej "rzeźni". Wydostałyśmy się na zewnątrz całego tłumu, kupiłyśmy picie i wróciłyśmy po Slayerze aby dopchać się na dobre miejsce. Niestety Korn grał przed Rammstein'em i nie mogłam się na niego wybrać. Słyszałam tylko jak grają moją jedną z ulubionych Kornowych piosenek. Na R+ nie miałyśmy już tak wspaniałych miejsc jak wcześniej bo ok. 5 osób od barierki i byłyśmy ściśnięte dookoła ludźmi wyższymi o jakieś 30-40 cm. przez co nie było za wiele widać. Gdy całą scenę zasłoniła kotara szykowaliśmy się psychicznie na mega show. Grupka ludzi śpiewała piosenki ludowe i inne. Z tej grupki pozdrawiam szczególnie pana który udawał Stachurskiego. Jakby nie patrzeć trochę umilało to czas wyczekiwania. Już przy rozpoczęciu pierwszej piosenki czułam że będzie trudno wytrzymać w tym ścisku. Udało mi się zobaczyć 'z bliska' 2 razy Tilla i Richarda. Spełnienie marzeń. Na żywo są jeszcze przystojniejsi. Dotrwałyśmy do 3 piosenki. Zaraz po pytaniu 'Stachurskiego' czy żyjemy próbowałyśmy się wydostać. Było jeszcze trudniej niż ze Slayera. Na większość koncertu wylądowałyśmy daleeeeeko od sceny ale i tak bawiłyśmy się świetnie. O dziwo pamiętałam większość tekstów piosenek i darłam się jak szalona. Wiedziałam czego się spodziewać po Rammstein. Wiem jakie show dają na koncertach. Jednak gdy Till zaczął jeździć po scenie wielkim sztucznym penisem. . . Zawsze chciałam to zobaczyć na żywo :D Mimo wszystko było najlepiej <3 Nie mogę już się doczekać następnego takiego festiwalu :)
filmy z koncertu pojawia się za jakiś czas, chwilowy brak materiału
30 czerwca 2013
2# Concerts
Opóźnienie było ok. 1 godz, przez strojenie Formydemons.
Wielki szacun dla ich perkusistki, tak rzadko się spotyka dziewczyny w takich zespołach, a naprawdę wymiatała. Jako drugi grał Final Sacrifice z Poznania o ile dobrze usłyszałam. Szkoda że tak mało było ludzi która się bawiła, a nie tylko stała i obserwowała. Spodziewałam się raczej większej frekwencji w klubie, choćby dlatego że następnym zespołem miał być HOPE, który zdecydowanie rozwalił wczoraj scenę! Widać że dają z siebie 200% na koncertach i była mega moc + gościnny występ Bartona ( wokalista Chain Reaction oraz Lostbone ). Po tak udanym koncercie nic tylko jeździć na następne ;)
16 czerwca 2013
1# Concerts
Koncert Chain Reaction - premiera płyty Revolving Floor w klubie 55.
Jakiś czas przed koncertem zapoznałam się z materiałem zespołu, więc wiedziałam że będzie to dobry koncert. Taki też był. Wokalista Barton ma świetny kontakt z publicznością. W czasie koncertu rzucali do publiki bluzki z logo zespołu, szkoda że nie udało mi się takowej złapać, ale przy najbliższej okazji na pewno się w taką zaopatrzę. Premierowa płyta jest tylko dostępna w formie elektronicznej ( niestety ) czego dowiedziałam się po krótkiej ale miłej rozmowie z wokalistą. Udało mi się ją ściągnąć z internetu i polecam ją jak i ich wcześniejsze płyty. Jest moc!
photo by Kinga
Subskrybuj:
Posty (Atom)

























